logo4

  • sg1.jpg
  • sg2.jpg
  • sg3.jpg
  • sg4.jpg
  • sg5.jpg
  • sg6.jpg

flaga-francji-ruchomy-obrazek-0014


 Kukurydziane pola 

cdn.

Zobacz zdjęcia!!!

 


 Blinno 01.02.2017 

cdn.

Zobacz zdjęcia!!!

cdn.

 Tablica 

             30.03.2016r. przy drodze krajowej nr 10 w Blinnie, została umieszczona tablica informacyjna o cmentarzu z I Wojny Światowej. Koszty wykonania i montażu tablicy zostały w całości pokryte z budżetu UG.
         Pomysłodawca oznakowania cmentarza wojennego pragnie podziękować wójtowi Gminy Szczutowo Andrzejowi Twardowskiemu za wsparcie i  pomoc w  realizacji tego przedsięwzięcia.

 t1

 

t2

Stoją od lewej: Jacek Krajewski - wykonawca ramy mocującej tablicę, Agnieszka Morawska z UG w Szczutowie - odpowiedzialna za realizację oznakowania cmentarza, Kazimierz Meller - monter tablicy.

 

Zobacz więcej zdjęć

 

Blinno 01.02.2016r.

      

        1 lutego 2016r. przypadła sto pierwsza rocznica bitwy pod Blinnem. Dokładnie rok temu pamięć poległych tu żołnierzy uczciła duża grupa osób  związanych z historią Landstrum Infanterie Bataillon 1 Hagenau, co zostało już opisane na tej stronie.
            W tym roku przed pomnikiem spotkaliśmy się w małym gronie – Elżbieta i Józef Topolewscy oraz Irena i Günther Fuchs.
            Złożyliśmy kwiaty i zapaliliśmy znicze. Günther Fuchs przewiązał wieniec czerwono – białą, alzacką flagą.
            Być może „rzewna muzyka wiatru”, którą zawsze słychać przy krzyżu, to podziękowanie żołnierzy za pamięć...

 

bl27

 

 

bl28

 

 

Zobacz zdjęcia!!!

 

Blinno 01.11.2015r.

 

 

          blis11 1 listopada 2015r. zapaliliśmy wraz z żoną znicze przy pomniku żołnierzy. Złożyliśmy też wieniec z niebiesko – biało – czerwonych kwiatów symbolizujących francuską flagę, a po jego obu stronach zatknęliśmy nowe flagi – alzacką i polską.
       Cmentarz oraz droga dojazdowa do niego zostały kilka dni wcześniej przygotowane na uroczystość Wszystkich Świętych.
            Na zlecenie wójta gminy Szczutowo, pana Andrzeja Twardowskiego, wykoszono trawę i uprzątnięto teren.
        Niniejszym pragniemy podziękować Panu Wójtowi - w imieniu własnym oraz rodzin poległych - za współpracę i życzliwość w opiece nad cmentarzem w Blinnie.

 

 

 

 

blis1

 

Więcej zdjęć

 Wizyta w Alzacji

          W sierpniu 2015 r. na zaproszenie Jean –Luc  Fechtera odwiedziliśmy Alzację.

         Alzacja to jedna z prawdziwych perełek Francji, chyba najbardziej ukwiecony region tego kraju. Pięknie utrzymane, tonące w powodzi kwiatów alzackie wsie, miasteczka i miasta wzbudzają zachwyt i podziw.

         Jadąc tam, wiedzieliśmy, że nie tylko zobaczymy część tej pięknej krainy nad Renem, ale przede wszystkim poznamy kilku żyjących potomków żołnierzy Landsturmu  Infanteria         Bataillon 1 Hagenau, żołnierzy, którzy zginęli (lub zostali wzięci do niewoli) w Blinnie w dniu pierwszego lutego 1915r.

         Pragnęliśmy też  zobaczyć miejscowości, w których żyli, domy, z których wyruszyli na front i do których w większości nie wrócili. Chcieliśmy poczuć atmosferę, klimat tamtych stron, bo przecież  tragiczne losy ,,Weissenburger Landsturm”, jak powszechnie nazywano ów nieszczęsny batalion, nieoczekiwanie  wplotły  się  w  nasze  życie poprzez znajomość z odkrywcą jego historii - Jean-Luc Fechterem.

         Jean-Luc Fechter dołożył wszelkich starań, aby nasz tygodniowy pobyt w Alzacji stał się dla nas niezapomnianym przeżyciem i za to mu bardzo dziękujemy.

         Pierwszą miejscowością, którą poznaliśmy, było oczywiście Oberroedern, miejsce zamieszkania naszego gospodarza. To właśnie w tej pięknej alzackiej wsi spędził dzieciństwo i młodzieńcze lata poległy w Blinnie brat jego dziadka-Joseph  Fechter. Do wojska wyruszył on już z pobliskiego Rittershoffen, gdzie zamieszkał wraz ze swoją żoną Josephine Vogel, która  wkrótce po odejściu męża na front  została wdową po czternastu latach małżeństwa.

         14 sierpnia cały dzień poznawaliśmy nowych ludzi i nowe miejsca. Zaczęliśmy od wizyty w Eberbach-Seltz u Marinette Kramer. Jej dziadek, Jean Arth, zginął pod Blinnem i jest tam pochowany. Marinette i jej mąż Joseph przyjęli nas bardzo serdecznie. Pokazali nam stare dokumenty związane z poległym w Blinnie Landszturmistą, pytali o cmentarz w Blinnie. Z wielkim wzruszeniem przyjęli, ofiarowaną im przez J.-L.Fechtera, fiolkę z ziemią zebraną w miejscu, gdzie zginął ich przodek.

wa1wa3

        wa2

wa4wa5

           Idąc z wizytą do państwa Kramerów, zatrzymaliśmy się przy dużym, starym domu z zielonymi okiennicami, w którym obecnie mieści się restauracja. Do tego domu powrócił w maju 1918r., po trzech latach syberyjskiej niewoli, Landszturmista Martin Stoltz, uczestnik bitwy pod Blinnem, któremu szczęśliwie udało się przeżyć zarówno dramatyczny kontratak pierwszego lutego 1915r., jak i straszne lata niewoli.

 wa6

          Kuzyn  Martina, Joseph Stoltz, także wcielony do Landszturmu, nie miał tyle szczęścia i pozostał w Blinnie na zawsze.

         W Eberbach –Seltz obejrzeliśmy także bardzo zadbany, pochodzący z 1701roku  kościół. Do tej świątyni na pewno przychodzili przed ponad stu laty niektórzy polegli w Blinnie  Landszturmiści.

wa9 

wa7wa8

         Na bocznej ścianie kościoła umieszczono tablicę upamiętniającą m.in.  poległych w czasie pierwszej wojny światowej mieszkańców tych okolic. Wśród  dwudziestu  nazwisk  widnieją także takie:  Jakob Fritz,  Joseph Stoltz,  Jean Arth  -  wszyscy zginęli i spoczywają w Blinnie.

 wa11

 wa10

         W kościele spotkaliśmy  pracujące przy jego dekorowaniu kobiety, jako że nazajutrz przypadało Święto Wniebowstąpienia. Jedną z nich okazała się być Marie Louise Schmidt. Marie Louise to nie tylko miłośniczka historii, ale także znakomita znawczyni  lokalnych dziejów i lokalnych koligacji rodzinnych .Jean –Luc poznał ją dziesięć lat wcześniej ,gdy zbierał materiały dotyczące żołnierzy Landszturmu. Pomagała mu i pomaga do dzisiaj w tropieniu historycznych zagadek związanych z miejscową historią. wa32

wa15wa16

 

  W filii lokalnego urzędu gminy chcieliśmy obejrzeć oryginalne akty zgonu wspomnianych wcześniej żołnierzy . Nie było to jednak możliwe, gdyż dokumenty zostały oddane do odnowienia.

         Z Eberbach –Seltz wyruszyliśmy do Wintzenbach do domu Rosy i Victora Schneiderów. Rosa Schneider to wnuczka Antona Mullera, Victor Schneider zaś to wnuk Josepha Stoltza.

         Joseph  Stoltz  zginął w  Blinnie i tam jest pochowany. Jak opowiadał nam Victor Stoltz , kiedy jego dziadek został powołany do wojska i odchodził z domu, zostawił żonę, która była w ciąży z piątym dzieckiem. Joseph Stoltz nie zobaczył już ani żony, ani czworga dzieci, z którymi się pożegnał, ani tego ostatniego, piątego potomka, który przyszedł na świat po jego śmierci.

         Inaczej potoczyły się losy dziadka Rosy – Antona Mullera, który także walczył pod Blinnem, ale przeżył. Po bitwie został on, jak pisze w swoim artykule J.-L. Fechter,  zobowiązany ,by przy pomocy  zaprzęgu zebrał rannych, a także pochował zabitych w zbiorowym grobie.

         Dziadek Rosy pogrzebał więc dziadka jej męża w obcej ziemi w zimny, lutowy poranek 1915 roku.

         Po bitwie Anton Muller trafił do rosyjskiej niewoli. Znalazł się w grupie 127  ocalałych żołnierzy, których wojenny los rzucił na daleką Syberię. Anton przeżył syberyjskie piekło i po trzech latach powrócił do domu. Tragizm jenieckiego życia odcisnął jednak na nim  straszliwe piętno. Przejmujący powrót dziadka Rosy obrazowo opisuje w swoim artykule J.-L. Fechter: ,,Dwie jego córki w wieku 6 i 10 lat ,które wyszły mu na spotkanie, już go prawie nie poznają. Stracił wszystkie zęby , które przechował w małym, srebrnym pudełku, podobnie jak paznokcie ze stóp”.

         Anton Muller wrócił do domu w Wintzenbach, do tego samego domu, w którym do chwili obecnej  mieszka jego wnuczka Rosa z mężem i gdzie usiedliśmy wspólnie przy starym, owalnym  stole. Co za przeżycie! Przejmujące i jakże wzruszające jednocześnie ! Piękny, stary dom z historią, który zapewne widział niejedno.

            

         Państwo Schneiderowie okazali się przemiłymi ludzmi. Bardzo poruszyła ich nasza wizyta, fakt, że poznali osoby z dalekiej Polski z okolic Blinna. Jak zawsze ucieszyli się także z kolejnego spotkania z ich dobrym znajomym – J.-L. Fechterem.

         Ogromne wzruszenie wywołał moment, gdy Jean -Luc ofiarował im fiolkę z ziemią z Blinna. Nie obyło się bez łez!

 wa12

 wa13wa14

         Dzięki uprzejmości gospodarzy zobaczyliśmy część rodzinnego archiwum: stare fotografie, dokumenty, a także duże zdjęcie Antona Mullera z okresu jego pobytu na Syberii.

wa20

 wa21

wa18

 

wa17
wa23wa22   

 

 

wa25

         Bardzo wzruszeni pożegnaliśmy progi tego gościnnego domu i jego mieszkańców ,którzy z ganku machali nam jeszcze na pożegnanie. Nie mogliśmy jednak  pozostać dłużej ,gdyż w planach była trzecia, ostatnia wizyta.

         Gdy opuszczaliśmy  Wintzenbach, Jean-Luc pokazał nam znajdujący się w tej miejscowości niezwykły pomnik. Wyrzeźbiony  w tak charakterystycznym dla Wogezów różowym piaskowcu monument przedstawia Matkę Alzację obejmującą dwóch  rannych  żołnierzy – francuskiego i niemieckiego. Pomnik to wspaniała alegoria losów tej części Francji . To symbol  Alzacji  rozdartej  w czasie dwóch wojen światowych , kiedy Alzatczycy, wcielani do niemieckiego wojska, walczyli m.in. z Francuzami. Jak głosi napis na pomniku: ,,Biedne ofiary z tego samego kraju, powiedziano im, że są wrogami”.wa33

wa28wa26

 

 

wa27

         Ten pełen wrażeń dzień zakończyliśmy w Mothern w domu Elise Vogel wnuczki Alphonsa Vogla.

         Alphons Vogel jest autorem dziennika wojennego, w którym jakże skrupulatnie opisał cały swój szlak bojowy. Odnaleziony na strychu dokument stał się dla  J.-L.Fechtera  źródłem bezcennych informacji w odkrywaniu losów żołnierzy Landsurmu.

         Alphons Vogel, podobnie jak wspomniani już wcześniej jego towarzysze broni, Anton Muller i Martin Stoltz, przeżył bitwę pod Blinnem ,trafił do niewoli i po kilku strasznych, syberyjskich latach powrócił do Mothern, do domu, który wybudował jeszcze przed wojną. Wtedy  czekała tam na niego żona Zofia, teraz ,na spotkanie z nami,  oczekiwała ,w tym samym, oplecionym dzikim winem domostwie, wnuczka Alphonsa –Elise. Dom zachował się w prawie niezmienionym stanie. Może tylko okiennice wyglądały inaczej niż wtedy - Elise pięknie przyozdobiła je własnoręcznie namalowanymi kwiatami. Po raz kolejny tego dnia przekroczyliśmy progi starej, alzackiej siedziby tak mocno związanej z historią, której śladami podążaliśmy.

 wa34

wa35wa36        

Znowu kolejne miłe spotkanie, rozmowy, wspomnienia. Elise Vogel towarzyszyła J.-L. Fechterowi  w części jego pielgrzymki w stulecie bitwy pod Blinnem w styczniu 2015 roku. Razem przebyli drogę z Chaume de Lusse do Selestat. Dowiedziawszy się, że gość z Polski ma na imię Józef, Elise pochwaliła się figurką św.Józefa, którą posiada w swoich zbiorach.

wa29wa30

         

            Wizytą u wnuczki Alphonsa Vogla zakończyliśmy ten pełen wrażeń, emocji i wzruszeń dzień. Poznaliśmy ciekawych ludzi, świadków historii , a  dzięki temu wpleciona w nasze życie opowieść o tragicznych losach Landsturm Batalion Hagenau nabrała dla nas jeszcze innego wymiaru. Bohaterowie ocalonej od zapomnienia przez J.-L. Fechtera historii sprzed wieku, z którymi czuliśmy się w pewien sposób związani, stali się nam jeszcze bliżsi

         W każdym odwiedzanym domu doświadczyliśmy serdeczności gospodarzy i ich szczerego zainteresowania naszą wizytą. Tak jak dla nas niezwykłym przeżyciem była możliwość  poznania ich , tak i dla nich spotkanie z nami było czasem powrotu do przeszłości, kolejnym momentem wspominania  rodzinnych historii , często dramatycznych, a zawsze – poruszających.

         Trzeba też podkreślić wdzięczność tych ludzi dla Jean-Luc Fechtera  za to, że odkrył, opisał, a tym samym ocalił od zapomnienia losy ich przodków. To między innymi dzięki jego determinacji polegli w Blinnie żołnierze mają teraz piękny pomnik, a miejsce ich spoczynku wygląda  należycie.

         Oczywiście nasz gospodarz pokazał nam także dużą część pięknej Alzacji.

wa37wa38

 Nie mogło zabraknąć na trasie podróży Strasburga, stolicy regionu i stolicy Europy. Ogromne wrażenie zrobiła na nas , jak chyba na wszystkich turystach, monumentalna katedra, której budowę rozpoczęto w dwunastym wieku.

wa39wa40

         Strasburg to niezwykłe miasto z przepiękną ,zabytkową Petite France (Małą Francją) z jednej strony i nowoczesną architekturą Parlamentu Europejskiego - z drugiej.

wa43wa44

         Niezapomnianym przeżyciem było także czterogodzinne zwiedzanie robiącej wrażenie twierdzy Four a Chaux w Lembach będącej częścią Linii Maginota.

wa41

         Alzackie miejscowości wyglądają pocztówkowo. Mnóstwo w nich domów  z tak charakterystycznego pruskiego muru, wąskich uliczek , balkonów pełnych różnokolorowych kwiatów. Kwiaty są rzeczywiście wszędzie. A na wsi obowiązkowo bociany, symbol tej urokliwej krainy nad Renem, krainy, do której pewnie nigdy byśmy nie zawitali, gdyby nie przypadkowe spotkanie na szkolnym korytarzu 20 czerwca 2003 roku.

wa45wa46wa47wa48

       wa49wa50wa51    

  

        

        

 

Blinno 15.07.2015r.

 Na początku lipca na cmentarzu, wokół niego i na drodze dojazdowej została wykoszona trawa. Wykonanie tej pracy zlecił wójt Gminy Szczutowo Andrzej Twardowski. Efekty można zobaczyć na załączonych zdjęciach.

Zobacz zdjęcia!!!

 

Blinno 27.06.2015r.

27 czerwca wraz z żoną pojechaliśmy do Blinna. Uprzątnęliśmy teren wokół pomnika, zapaliliśmy znicze, pomyśleliśmy o spoczywających tu żołnierzach.

Trzeba przyznać, że teraz, latem, obsiane zbożami pola stanowią piękne otoczenie cmentarza, a cała, pagórkowata nieco okolica, przypomina  rodzinną Alzację poległych tu landszturmistów.

Zobacz zdjęcia!!!

18.06.2015r.Tablica informacyjna

Często jeżdżę rowerem ze Skępego do Szczutowa. Prawie za każdym przejazdem przez Blinno udaje mi się zerknąć na  krzyż cmentarza  z  I Wojny Światowej, który znajduje się na niewielkim pagórku, w pewnym oddaleniu od jezdni. Krzyż można zobaczyć  tylko z  niewielkiego odcinka drogi nr 10 przed Blinnem od strony Gójska.

Podczas jednej z kolejnych przejażdżek pomyślałem sobie o tym, że większość ludzi podróżujących przez Blinno nie wie o cmentarzu z I WŚ, a tym samym o bitwie która rozegrała się 100 lat temu w tej miejscowości. Dlatego postanowiłem zwrócić się do UG w Szczutowie z prośbą o rozważenie możliwości wykonania i zamontowania tablicy informacyjnej odnośnie wspomnianego cmentarza.

Prośba spotkała się z pozytywnym odzewem wójta Gminy Szczutowo Andrzeja Twardowskiego, co zostało potwierdzone stosownym pismem.

Mam nadzieję, że już niedługo cmentarz z I WŚ zostanie oznakowany.

         

14.05.2015r. Nasze Korzenie

     

W czwartek 14 maja o 17.00 w Muzeum Mazowieckim w Płocku odbyła się promocja siódmego  numeru Naszych Korzeni czasopisma o tematyce historyczno - regionalistycznej z domieszką artykułów o tematyce przyrodniczej wydawanego przez Muzeum Mazowieckie w Płocku. Przybyłych na spotkanie gości powitał redaktor naczelny Naszych Korzeni - Tomasz Kordala. Pan Tomasz Kordala omówił  treść numeru 7 NK, a szczególną uwagę poświęcił artykułowi Jean-Luca Fechtera. 

Link do artykułu: http://www.blinno.pl/2015-03-17-21-41-43/nasze-korzenie-nr-7.html

Promocja siódmego numeru NK była też okazją do spotkania się osób, które w różny sposób pomagały J.-L. Fechterowi w jego poszukiwaniach związanych z historią Landsturm Infanterie Bataillon 1 Hagenau. 

Wśród zaproszonych gości obecny był wójt Gminy Szczutowo Andrzej Twardowski.

A tak napisano o artykule Jean-Luca Fechtera na portalu:

http://www.portalplock.pl/pl/226_kalendarz_imprez/6394_nasze_korzułuenie.

W najnowszym – siódmym numerze „Naszych Korzeni” - uwagę przykuwa obszerny artykuł Jean-Luc Fechtera z Francji poświęcony tragicznemu losowi batalionu pospolitego ruszenia z północnej Alzacji (Landsturm Infanterie Bataillon 1 Hagenau), który o świcie 1 lutego 1915 roku wykrwawił się w potyczce z Rosjanami na polach pod Blinnem (obecnie gm. Szczutowo, pow. sierpecki). Poległ wtedy stryjeczny dziadek autora artykułu, Joseph Fechter (ur. 1874), pochodzący z alzackiej wioski Oberroedern. Opisana historia ukazuje sugestywnie bezsens tamtej „wszechświatowej” wojny, gdy ludzie, nagle wyrwani ze swych domów, musieli przywdziać mundury i walczyć, z dala od rodzinnych stron, o nieznane sobie cele.

Zobacz zdjęcia!!!      

1.02.2015r. W tym dniu mija setna rocznica bitwy pod Blinnem

Krzysztof Menel na www.tradytor.pl napisał:
Spotkanie, z okazji setnej rocznicy bitwy pod Blinnem oczywiście się odbyło! Były to takie małe obchody a fechterrocznicowe. Najpierw razem z J.L. Fechterem uczestniczyliśmy w mszy w kościele w Gójsku. Odprawił ją ksiądz proboszcz w intencji zmarłych parafian i żołnierzy poległych sto lat temu w boju pod Blinnem. Następnie udaliśmy się do Blinna, gdzie na polu bitwy, na zbiorowej mogile żołnierzy Landsturm Infanterie Bataillon I Hagenau, złożono kwiaty i zapalono znicze. Ale to nie był jeszcze koniec spotkania. Zrobiono nam miłą niespodziankę! Wróciliśmy do Gójska, gdzie przy kawie, herbacie i ciachach (dobre były ) można było pogadać, zawrzeć ciekawe znajomości i wymienić się informacjami. Obecny był Alzatczyk, Saksończyk z Gostynina, mieszkańcy Płocka i Warszawy. Najliczniej reprezentowane było oczywiście Szczutowo – przybyły aż trzy pokolenia jego mieszkańców!
Dziennikarz z gazety DNA na pewno miał rację – poszukiwania J.L. Fechtera doprowadziły do odnalezienia mogiły w Blinnie. Jednakże bez bezinteresownej pomocy grupy mieszkańców Szczutowa i starań władz gminnych tam nadal byłaby tylko kępa krzaków! Nie zgadzam się z określeniem „kartoflisko” – mieszkańcy Blinna nigdy nie zaorali tego miejsca! Niektórzy z nich zapalali tam znicze.
Zobacz Zdjęcia!!! 

2.02.2015r.  Nieoczekiwane odkrycie

 W tym dniu pojechałem z Jean-Lucem jeszcze raz na cmentarz w Blinnie. Jean chciał inaczej poukładać fragmenty zniszczonego pomnika, a znajdujące się na wylanej betonowej płycie z tyłu nowego obelisku. Kawłki starych płyt były poprzymarzane do podłoża. Musieliśmy je poodkuwać, oczyścić z lodu i wzajemnie je do siebie dopasować. Przy pracy pomógł nam pan Sławomir Domagalski, który pożyczył łapat i innych narzędzi, ale też sprytnie potrafił dopasować do siebie poszczególne kawałki rozbitych płyt. Zdziwienie było wielkie jak ujrzeliśmy skompletowane dwie płyty - z wyjątkiem dwóch niewielkich kawłków betonu -co można zobaczyć na załączonych zdjęciach 

 Zobacz zdjęcia!!! 

4.02.2015r.  Spotkanie Jean-Luca z uczniami szczutowskich szkół.

 Gość z Alzacji podzielił się z wrażeniami z trzech wizyt w Polsce. Jean-Luc od dwudziestu lat interesuje się genealogią. W starych dokumentach odnlazł informację na temat śmierci stryjecznego dziadka Josefa Fechtera, który zginął podczas I wojny światowej w bitwie pod Blinnem. 100. rocznicę tej bitwy uczcił przebywając tę samą drogę, w którą zostali wysłani żołnierze Landszturm Bataillon 1 Hagenau. Dlatego też przez rodzimą prasę Jean-Luc Fechter nazywany jest pielgrzymem historii.

 Zobacz zdjęcia!!!

12.02.2015r.  List z Francji

Ostatnią  podróż (styczeń/luty 2015r.) Jean-Luc przebył w podobny sposób jak żołnierze Landsturm Bataillonu 1 Hagenau w 1915 roku. Trzydzieści kilometrów do Selestat we Francji pieszo. Z Selestat do Golubia-Dobrzynia pociągiem. Od Golubia przez Rypin, Sosnowo, Zamość, Blinno pieszo. Wrażenia z tej ekscytującej podróży opisał w liście -czytaj tłumaczenie

Tak, zrobiłem to!

W ciągu ostatnich lat odkryłem wiele cennych rzeczy związanych z Blinnem. Całą historię opisałem. Tak zidentyfikowałem się z opisaną historią, że musiałem wrócić do Blinna. Dla mnie jedynym sposobem była podróż pieszo i pociągiem, jak ci żołnierze zrobili to dokładnie sto lat temu. Chciałem poczuć to, co oni, idący w śniegu z Chaume de Lusse, oglądać te same krajobrazy, te same stare dworce kolejowe, próbując przeżywać podobnie jak oni, podróżujący w nieznaną przyszłość, tak daleko od swoich bliskich. To było wyjątkowe uczucie. Na przykład jadąc z Poznania do Torunia, w tym hałaśliwym pociągu z innej epoki, który pruł przez głęboką noc, czułem się jak duch Junga Martina, który opisał swoje przeżycia w dzienniku wojennym. Oczywiście nie byłem w tym samym nastroju, ale miałem wystarczająco impulsów, by cofnąć się do przeszłości. Często czułem dreszcze przebiegające przez moje ciało, gdyż zdawałem sobie sprawę z tego, co oni przeżywali. Dla wielu z nich była to ostatnia podróż. A ja jestem tutajlist2dzisiaj, żeby tego doświadczyć. Inny bardzo szczególny moment był, kiedy dotarłem do Radomina (pow. golubsko-dobrzyński -  przyp. red.). Przed wioską rosną wzdłuż szosy ogromne buki, być może nawet 300-letnie. Idąc samotnie, myślałem – te drzewa są świadkami marszu Batalionulist3Landstrum po tej samej drodze sto lat temu(!). Przeżywałem bardzo, kiedy maszerowałem drogą przez lasy. Korzystając z ciszy i spokoju, wiedziałem, że to, co teraz robię, jest dokładnie tym, co chciałem zrobić. Emocjonalne było dla mnie też spotkanie z rodziną Elżbiety i Mieczysława Motylewskich w Zamościu. Będę zawsze pamiętał jak matka gospodarza, pani Jadwiga,  patrzyła na obraz, który namalował Otto Ledig 100 lat wcześniej. Ona nie mogła zrozumieć, że ta mało znana miejscowość stała się nagle centrum wielkiego wydarzenia. (Żuraw i drzewa widoczne na obrazie pamiętała z dzieciństwa – przyp. red.). Kiedy przyszedłem w okolice Blinna, pomyślałem, że grób powinien być gdzieś po prawej. I nagle wszystko pojawiło się na horyzoncie, i poczułem wtedy ogromny dreszcz – O! Mój Boże, to jest tutaj!! Byłem bardzo poruszony, a jednocześnie odczuwałem wielką satysfakcję z osiągniętego sukcesu. Tak, zrobiłem to! I wówczas wróciłem myślami 20 lat wstecz, wtedy właśnie natknąłem się na nazwę Blinno po raz pierwszy. A teraz zrozumiałem, że rezultat moich poszukiwań, których efektem jest niesamowita opowieść o moich rodakach, przeszedł wszelkie moje oczekiwania.      

                                                          

 

Lokalizacja cmentarza

Napisz do autora

Email:
Temat:
Wiadomość: